We Francji - również protestują

We Francji - również protestują

28 maja w centrum Paryża pracownicy służby zdrowia protestowali przeciwko planowanej reformie czasu pracy. Zmiany te zwiększą ryzyko wypalenia zawodowego i odbiją się na jakości świadczonych pacjentom usług uważają protestujący.

Przed siedzibą regionalnej służby zdrowia w Paryżu, która nadzoruje pracę 38 szpitali zatrudniających ponad 95 tys. osób, kilka tysięcy pracowników służby zdrowia ubranych w białe fartuchy protestowało przeciwko planom nowej reformy.

Przez zabranie nam naszych praw gospodarka nie wzrośnie - napisali na transparentach protestujący, którzy argumentują, że planowane zmiany spowodują jedynie pogorszenie warunków pracy lekarzy, pielęgniarek oraz innego personelu, co bez wątpienia wpłynie negatywnie na pacjentów.

Martin Hirsch, szef paryskiej służby zdrowia przekonywał protestujących, że reforma nie ma na celu wydłużenia obecnego 35-godzinnego czasu pracy, lecz jedynie jego reorganizację, która ma przynieść oszczędności ok. 20 mln euro rocznie.

Obecnie ponad 60 proc. pracowników służby zdrowia przepracowuje tygodniowo 38-39 godzin, zdobywając 18-20 dni wolnych w roku. Ze względu na zbyt małą liczbę personelu pracownicy francuskich szpitali nie są w stanie odbierać wypracowanych dni wolnych, za które gromadzą wynagrodzenia na specjalnych kontach oszczędnościowych. W 2014 roku zostały one wycenione na łączną kwotę 74,7 mln euro.

Skrócenie dnia pracy do siedmiu i pół godziny lub do jeszcze krótszego zmniejszyłoby te koszty - zaznacza Hirsch.

Jedni protestują inni przekonują. Skąd my to znamy?