Przemilczeć ???

Tym razem chodziło o lipcowe artykuły w Dzienniku Gazecie Prawnej, w których pojawiła się teza, że lekarze rodzinni przejedli „gigantyczną, bezprecedensową podwyżkę stawki kapitacyjnej”, którą otrzymali w styczniu 2015 roku (pisaliśmy o tym w tekście „Przejedzona podwyżka”). - O sprawie artykułu rozmawialiśmy 1,5 godziny. Przez niemal cały czas Rzecznik Praw Lekarzy starał się przekonać nas i udowodnić, że podejmowanie jakichkolwiek działań jest bezcelowe. Usłyszeliśmy na przykład, że „powstaje sto takich artykułów miesięcznie, więc lepiej je przemilczeć, bo i tak nie damy rady” i to, że izby lekarskie wiele razy angażowały się w nieudane procesy – powiedział „MP” Maciej Kupiec, lekarz rodzinny z Wrocławia, reprezentujący młodych lekarzy przy Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Stanowisko RPL podparte było „nieoficjalną opinią prawną” dotyczącą spornego artykułu. „Artykuł zamieszczony w Gazecie Prawnej z 20 lipca (…) dotyczy zarządzania pieniędzmi przeznaczonymi dla lekarzy w ramach ‘obsługi’ zapisanych do nich pacjentów. Wiąże się ze znaczącą podwyżką, jaką otrzymali oni w tym roku i systemem sprawozdawczości z tytułu ich wykorzystania. Jak rozumiem, mamy nieco podobne zdanie, co jego Autor, a mianowicie, że pieniądze te nie są wykorzystywane właściwie, nie służą bowiem zwiększeniu liczby przepisywanych badań…” – czytamy w tej opinii. - Podczas spotkania nie udało się ustalić, czy krótka (i dość luźna w formie) wypowiedź prawnika była przygotowana na zlecenie Izby, czy też była to jego prywatna refleksja – podkreślił dr Maciej Kupiec. Na wniosek przedstawicieli lekarzy rodzinnych Rzecznik Praw Lekarzy zobowiązał się do uzyskania profesjonalnej opinii prawnej. - Z uwzględnieniem, kto może być stroną w tym konflikcie. Czy właściwym podmiotem byłoby Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Federacja Porozumienie Zielonogórskie, indywidualni lekarze, czy też może jednak Naczelna Izba Lekarska, bo takie materiały prasowe podważają zaufanie obywateli do nas jako całej grupy zawodowej. Nie chodzi tylko o dobre imię lekarzy pracujących w POZ – mówi dr Kupiec. Lekarze rodzinni podczas spotkania w NIL nie mogli przedstawić własnych wyliczeń, które obalają zarówno tezę o „bezprecedensowej podwyżce” (wielu lekarzy rodzinnych otrzymuje, przy zwiększonych kosztach, pieniądze identyczne jak w 2014 roku, lub minimalnie większe, mówienie o kiludziesięcioprocentowej podwyżce jest zwykłym kłamstwem) jak i tę o mniejszej liczbie skierowań na badania. – Komisja stwierdziła, że nie jest to ważne dla tej sprawy i „wszyscy te niuanse i mechanizmy znają”, choć z rozmów wynikało, że przynajmniej część uczestników spotkania niewiele na ten temat wie – relacjonuje Maciej Kupiec. Niewiele też można powiedzieć o przyszłości: co robić, gdy znów pojawią się oskarżenia o „przejedzenie” podwyżki czy odmawianie pacjentom dostępu do badań. – Usłyszeliśmy, że sami, jako lekarze rodzinni, powinniśmy przygotować szczegółowy plan działania oraz niezbędne dane do obrony. Efektem ubocznym spotkania może być natomiast akcja promocyjna, skierowana zarówno do środowiska lekarskiego jak i pacjentów (publikacje w „Gazecie dla Pacjenta” i w „Gazecie Lekarskiej”), na temat medycyny rodzinnej i lekarza rodzinnego – specjalisty, z wyjaśnieniem, jakie ma kompetencje i jakie jest jego miejsce w systemie. Przede wszystkim jednak lekarze czekają na opinię prawną. Jedno jest pewne: na sprostowanie w „DGP” jest już za późno (trzeba je złożyć do 21 dni po publikacji).